Pielgrzymka na Św. Górę Athos


Niezmienna w sposobie życia od tysiąca lat Góra Athos pozostaje wyjątkowym znakiem dla ludzkości. Ludziom epoki nowoczesnej, którym obce są wszelkie ograniczenia, jak latarnia morska pokazuje właściwy kierunek, oparty na modlitwie i liturgii w naturalnym rytmie czasu od zachodu do wschodu Słońca. Monastycyzm Athosu to szczególne miejsce duchowych zmagań z własnymi słabościami, zarówno wśród przebywających tam mnichów, jak i odwiedzających Półwysep pielgrzymów.

Na początku października br. monastery, skity i kielie (dosł. cele, mniejsze jednostki życia monastycznego) Athosu odwiedziła sześcioosobowa grupa wiernych z Łodzi oraz Bielska Podlaskiego pod opieką wikariuszy o. Jakuba Dmitruka z łódzkiej Parafii Katedralnej św. Aleksandra Newskiego i o. prot. Sławomira Jarocewicza z Parafii Opieki Matki Bożej w Bielsku Podlaskim. Tygodniowy pobyt na Świętej Górze pozwolił pielgrzymom na niezapomniane spotkanie z samą esencją prawosławnej duchowości, promieniującej z niewielkiego (liczącego niecałe 40 km długości i 10 km szerokości) półwyspu na całą Ziemię.

Dla większości odwiedzających Świętą Górę, bramą do athoskich monasterów jest niewielkie miasteczko Uranopolis, położone 1,5 godziny drogi samochodem od Salonik. Znajduje się ono u samego podnóża Półwyspu Athos, stanowiącego pierwszy z „trzech palców” (mniejszych półwyspów) wyrastających z większego Półwyspu Chalcydyckiego, otoczonego od północnego wschodu przez ciepłe wody Zatoki Orfańskiej, a od południowego zachodu – Zatoki Salonickiej. W Uranopolis wyrobić można specjalny dokument – gr. diamonitirion, stanowiący rodzaj wizy wjazdowej upoważniającej do przebywania na autonomicznym wobec administracji greckiej terytorium Republiki Mnichów oraz odwiedzania i zakwaterowania w tamtejszych monasterach. Po otrzymaniu pozwolenia, z małego portu można dostać się drogą morską (dużym promem rejsowym lub mniejszymi, pasażerskimi łodziami motorowymi) do wybranych monasterów lub kielii. Już sama, prawie 1,5 godzinna podróż wodna pozwala z odległości mniej więcej 500 metrów podziwiać athoskie monastery znajdujące się na różnych wysokościach górzystego półwyspu oraz – jeden z najbardziej widowiskowych pejzaży – spowity wczesnojesiennymi mgłami i chmurami masyw Świętej Góry Athos o wysokości 2032 m n.p.m.

Pierwsze kroki

Pobyt na Athos można rozpocząć wysiadając w dowolnym porcie na samym Półwyspie. Nasza pielgrzymka wybrała jedną z najbardziej wysuniętych na południe przystani, od której wąska i wijąca się raz w górę, raz w dół kamienna ścieżka prowadziła do skitu świętej Anny – pierwszej świątyni, której progi przekroczyliśmy na Athos. Już po drodze można było zaobserwować liczne źródełka krystalicznie czystej, górskiej wody, otoczone bujną śródziemnomorską roślinnością –gajami oliwnymi, dzikimi różami i drzewami persymony z charakterystycznymi, żółtymi owocami przypominającymi morele lub nektarynki, które w październiku w Grecji kwitną po raz drugi w ciągu roku. Mijaliśmy pierwszych pielgrzymów, często zaopatrzonych w długie, drewniane kije pomagające w marszu po krętych i wymagających drogach pomiędzy monasterami. Pozdrawialiśmy się wzajemnie słowami „Christos anesti!” lub „Christos woskresie!”,. W całkowitej ciszy górskiej drogi, wypełnionej odgłosami cykad, gdzie praktycznie nie słychać żadnych odgłosów nowoczesnej cywilizacji, spotykać można również małe karawany osłów niosących bagaże pielgrzymów.

W skicie świętej Anny (gr. Σκήτη μικρή Αγία Άννα), który istnieje od XIV wieku i objęty jest jurysdykcją dużego monasteru Wielka Ławra, znajduje się czcigodna relikwia stopy Matki Bogurodzicy. Niewielka świątynia jest miejscem częstych modlitw mężczyzn, którzy zmagają się z problemem niepłodności. Skit słynie z bardzo surowej reguły – mieszkający tam mnisi mogą spać dopiero po przyjęciu Świętych Darów i zakończeniu Boskiej Liturgii w godzinach wczesnoporannych.

Celem pierwszego dnia pielgrzymki był duży monaster świętego Pawła (gr. Μονή Αγίου Παύλου), oddalony od skitu św. Anny o niecałe dwie godziny marszu. Znajdują się w nim bardzo unikalne relikwie: kadzidła, złota i mirry, które trzej Mędrcy ze Wschodu przynieśli Chrystusowi w Betlejem, fragment krzyża świętego Pawła oraz Trzech Świętych Hierarchów: Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Złotoustego. W monasterze spędziliśmy pierwszą noc i zapoznaliśmy się szczegółowo z rytmem życia monasterskiego. W prawie każdym monasterze, nowo przybyli pielgrzymi kierowani są do pomieszczenia nazywanego archontariki – rodzaju recepcji, gdzie odpowiedzialny za przyjmowanie gości mnich serwuje przybyłym mocną, grecką kawę parzoną w specjalnym tygielku, zimną wodę oraz słodką, różnokolorową galaretkę obtoczoną w cukrze-pudrze – loukumi. Po nabożeństwie wieczerni, kończącej się około godziny 18, następuje trapeza – ostatni posiłek przed nocą. Schemat ten powtarza się w każdym monasterze lub skicie. Pielgrzymi wraz ze wspólnotą monasteru pośpiesznie spożywają kolację złożoną z warzyw i owoców, wody lub wina. W trakcie posiłku ze znajdującej się w pomieszczeniu ambony czytane są żywoty świętych lub fragmenty z pism Ojców Cerkwi. W niektórych monasterach, po posiłku odprawia się bardziej uroczysty obrzęd Wielikoj Panagiji, przypominający o stałej obecności Bogurodzicy ze wspólnotą Cerkwi. Jednym z jego elementów jest rozdawanie zgromadzonym małych kawałków poświęconego chleba. Po jego zakończeniu, mnisi stojąc w progu jadalni kłaniają się nisko wszystkim wychodzącym z sali pielgrzymom w geście chrześcijańskiej pokory i wdzięczności.

Dzień na Athos rozpoczyna się faktycznie według starobizantyjskiej rachuby czasu – od godzin wieczornych. Poranna jutrznia i godziny kanoniczne (czasy), do których wzywa dźwięk drewnianej kołatki – (gr. talanton) rozpoczynają się pomiędzy godziną 3 nad ranem, a 5. Na samym ich początku mnisi, zajmujący miejsca w specjalnych ławkach – stasijach, umożliwiających przybranie dogodnej dla modlitwy pozycji ciała. Na początku mnisi czytają katyzmy – pogrupowane psalmy oraz wszystkie indywidualne modlitwy, które zobowiązani są odmawiać zgodnie z osobistą zasadą modlitewną. Nabożeństwo rozwija się powoli, niespiesznie, a pogrążeni w głębokiej modlitwie mnisi sprawiają w delikatnie oświetlonej świecami i łampadami świątyni (w cerkwiach Athosu nie używa się światła elektrycznego) wrażenie ludzi przebywających pomiędzy niebem a ziemią. Czasy płynnie przechodzą w Boską Liturgię, podczas której prawie wszyscy zgromadzeni – zgodnie z grecką tradycją, przystępują do Świętych Darów. Szczególnym i niezapomnianym elementem porannych nabożeństw jest zapalenie świec na wielkich żyrandolach i wprawianie ich w delikatne kołysanie. Obrzęd ten symbolizuje Cerkiew – Oblubienicę Chrystusa, która oświetla cały świat, ale również, jest wraz z tym światem targana wichrami życia.

Od Grigoriu do Karies

Kolejnego dnia (w czwartek) wyruszyliśmy w kierunku północnym – część z nas promem dotarła do znajdującego się nad samym morzem monasteru Grigoriu (gr. Μονή Οσίου Γρηγορίου), założony w XIV wieku przez ascetę Grzegorza. Znajdują się w nim relikwie św. Anastazji Rzymskiej, męczennicy Julity oraz Darmo Leczących Lekarzy Kosmy i Damiana. Szczególną czcią otoczony jest cudowny olej świętej Anastazji, pomagający w chorobach nowotworowych. Innym udało się w międzyczasie nawiedzić monaster Dionizijat (gr. Μονή Διονυσίου), również powstały w XIV wieku z inicjatywy mnicha Dionizego z Korisos, poświęcony świętemu Janowi Chrzcicielowi.

Po dość wymagającym, dalszym marszu w stronę północną, w godzinach popołudniowych dotarliśmy do monasteru Simonoptera (gr. Μονή Σιμωνόπετρα), założonego w 1257 roku przez bogobojnego Symeona. Monaster ten jest dobrze znany prawosławnym (choć nie tylko nim) w Polsce, gdyż to właśnie znajdujące się tam relikwie czcigodnej, prawej ręki Równej Apostołom Świętej Marii Magdaleny, część Życiodajnego Krzyża Jezusa Chrystusa oraz świętych Barbary i Eudokii.

Wieczorem przybyliśmy do rosyjskiej kielii św. Modesta, biskupa jerozolimskiego, jednej z najmłodszych jednostek życia monastycznego na Athosie, istniejąca od początku tego wieku. Tam również mogliśmy nawiedzić liczne relikwie, m.in. św. Eufrozyny Połockiej i św. Paisjusza Atoskiego. W kielii gościł akurat biskup Nikifor z diecezji otradnyjskiej i pochwistniewskiej Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, który urodził się w Legnicy w rodzinie wojskowego – lotnika. Osoba biskupa nie była jedynym elementem, który łączył kielię z Polską – mnisi przygotowali tam w bieżącym roku płytę z muzyką cerkiewną, nagraną pod kierunkiem Marcina Abijskiego, wybitnego specjalisty zajmującego się śpiewem bizantyjskim.

Piątek był dniem, w którym odwidzieliśmy główny port Półwyspu – Dafni, skąd odjeżdża jedyny na Athos autobus do administracyjnej stolicy Republiki Mnichów: Karies. Znajdują się tam również jedyny na tym terenie posterunek policji, poczta oraz kilka małych sklepów spożywczych i barów. W niewielkiej cerkwi w Karies znajduje się ikona Matki Bożej „Dostojno jest”. W godzinach popołudniowych dotarliśmy z Karies do skitu św. Andrzeja Watopedzkiego (gr. Σκήτη Αγίου Ανδρέα). W obecnym miejscu skitu istniała niewielka kielia już od X wieku poświęcona św. Antoniemu Wielkiemu, ale później popadła w ruinę i zapomnienie. W połowie XIX wieku przywrócili ją do życia rosyjscy mnisi, a w 1900 roku wchodzący w jej skład sobór św. Andrzeja konsekrował patriarcha Konstantynopola Joachim. W skicie znajdują się m. in. relikwie głowy św. Apostoła Andrzeja.

W stronę północną

Intensywnym punktem programu była sobota, w której odwiedziliśmy kielię św. Mikołaja Cudotwórcy, nazywaną też Burazeri (gr. Ιερό Χιλιανδαρινό Κελλί Αγίου Νικολάου Μπουραζέρη) znajdującą się w jurysdykcji serbskiego monasteru Chilandar. Od prawie 30 lat mieszka tam o. Gabriel z Podlasia, który przywitał nas w archontarirkonie kawą i słodką baklawą. W kielii znajduje się cudowna ikona św. Mikołaja z XIV wieku oraz relikwie św. Nektariusza z Eginy: laska i poruczy. Następnie wyruszyliśmy w drogę samochodem kierowanym przez o. Mojżesza. Dzięki wybraniu tego środka komunikacji zdołaliśmy odwiedzić kilka nowych miejsc. Nawiedziliśmy monaster Iwiron (gr. Μονή Ιβήρων), założony w X wieku przez Gruzinów, jeden z najstarszych klasztorów na Athosie. Znajduje się w nim cudowna Iwerska Ikona Matki Bożej.

Następnym etapem był monaster Stawronikita (gr. Μονή Σταυρονικήτα), który z oddali przypominał warowny zamek. Pochodzący z XIV wieku klasztor poświęcony jest św. Mikołajowi Cudotwórcy i posiada bogatą bibliotekę z kilkoma tysiącami ksiąg, w tym ponad 50 rękopisami na pergaminie.